Włosy i ich znaczenie dla człowieka

Włosy na ciele. Niby coś tak oczywistego a jak mało o nich wiemy. Ze zrozumiałych względów zauważamy je przede wszystkim na głowie. Widzimy że są krótkie lub długie, proste lub kręcone, jasne, ciemne lub kolorowe. Znaczna część z nas lubi, gdy ktoś bawi się jej włosami albo sama to robi. Są też i tacy, który odczuwają do nich obrzydzenie. W tym artykule spróbuję nieco przybliżyć wiedzę o włosach, choć zapewne nie będzie to coś czego się spodziewacie.

Większość naukowców traktuje zarówno włosy jak i paznokcie jako tkankę martwą. Ja uważam natomiast, że są one żywe, tak jak wszystkie inne części organizmu. Twierdzą, że żywa jest tylko cebulka z której włos wyrasta. Fakt, że nie przepływa przez nie żaden z płynów ustrojowych i że nie odczuwają zimna czy bólu, wcale o tym nie przesądza. Gdyby tak było, to we włosach nie zachodziłyby żadne procesy, a jest jednak inaczej. Przykładem niech będzie nagłe osiwienie z powodu strachu lub silnego stresu, czy bardzo szybkie ciemnienie związane np z silnym zanieczyszczeniem organizmu. W przypadku włosa martwego, proces ten trwałby bardzo długo, gdyż możliwa by była jedynie zmiana koloru w miejscu gdzie on wyrasta, a reszta pozostawała by niezmieniona. Takie sytuacje jednak się zdarzają. Oznacza to, że poprzez całą długość musi przepływać jakiś impuls, który powoduje że komórki z których się włos składa na niego reagują i zmieniają kolor.

Ich zadaniem nie jest wyłącznie ozdoba ciała jak większość ludzi uważa. Włosy na głowie regulują temperaturę docierającą do skóry chroniąc przed zimnem lub przegrzaniem. Natomiast pod pachami czy na łonie zapobiegają otarciom a tworząc poduszkę powietrzną, odparzeniom. W okresie dojrzewania są informacją, że przestajemy być dziećmi i wchodzimy w okres dorosłości.

Jeszcze w latach 70-tych i 80-tych nastolatki z utęsknieniem czekały na zarost na twarzy, owłosienie na łonie i pod pachami, w  pewien sposób zazdroszcząc tym, u których zaczęło ono pojawiać. Gdy już się to stało, stanowiły powód do dumy. W tamtym czasie nie znaliśmy jednak przeznaczenia włosów na ciele. O tym by się ich pozbywać za wszelką cenę nikt nie myślał, gdyż na każdej części ciała dla nas były one całkowicie naturalne.

Wartym zaznaczenia jest również fakt, że również farbowanie ma na nie duży wpływ. Jest on szczególnie duży, gdy używa się farb chemicznych. Oprócz zatrucia a co za tym idzie osłabienia, powodują one założenie swoistego rodzaju filtra. Działa on podobnie do okularów przeciwsłonecznych. Niby wszystko widać ale docierający obraz jest w nienaturalnych barwach. Jest to zniekształcanie sygnałów pochodzących z zewnątrz.

Spójrzmy teraz na włosy z zupełnie innego punktu widzenia. Z moich (i nie tylko moich) obserwacji wynika, że służą one jako swoistego rodzaju anteny do odbioru i wzmocnienia sygnałów z tzw. rzeczywistości niefizycznych. Dla mnie potwierdzeniem tego jest fakt, że gdy zacząłem je zapuszczać to poprawiła się moja percepcja z wykorzystaniem tzw. szóstego zmysłu czyli intuicja. A od czasu zapuszczenia brody, która rośnie sobie bez przeszkód,  odbiór ten jeszcze się zwiększył. Dużo łatwiej przychodzą do mnie różne przekazy. Również ich wysyłanie do innych ludzi stało się lepsze.

Na potwierdzenie, podam tu informację zaczerpniętą z czasopisma Nexus sprzed kilku lat. Opisywany jest tam pewien eksperyment, który miał miejsce podczas wojny wietnamskiej. Gdy indiańskim tropicielom zaciągniętym do armii USA,  noszącym długie włosy, obcięto je na styl wojskowy, utracili swoje zdolności wykrywania niebezpieczeństw w terenie lub mieli je bardzo ograniczone. Przed zmianą robili to w sposób perfekcyjny. Podczas przeprowadzanych wielokrotnie testów, potrafili wyczuć „wroga” zanim można go było usłyszeć, a tym bardziej dostrzec. Oddalali się wtedy w bezpieczne miejsce, bądź też udając śpiących, czekali by go „zaatakować”. Po zapoznaniu się z wynikami, większość prowadzących badania zapuściła włosy i brody i nigdy już ich nie ścinała.

Jest to też potwierdzeniem, że kobiety noszące długie włosy, mają o wiele większe predyspozycje do wykorzystania „szóstego” zmysłu niż te o włosach krótkich.

Kolejną moją obserwacją jest fakt, iż nie znam ani jednego długowłosego człowieka, a zwłaszcza mężczyzny, który nie byłby przepełniony empatią i pokojowo nastawiony do otaczającego go świata. Choć zapewne znajdą się i tacy, to moim zdaniem stanowią wyjątek od reguły. Moim zdaniem wiąże się to z tym, że poprzez włosy spływają do nas informacje od Źródła/Boga/Stwórcy/Wszechświata, których podstawą jest Miłość bezwarunkowa. W jakiś sposób wpływają one na postrzeganie świata, którego skutkiem jest wewnętrzny spokój.

Fot. Z archiwum autora

Mam też ciekawą obserwację dotyczącą barwy moich włosów. Na głowie mam w tej chwili trzy kolory. Bardzo ciemne, jasny blond i siwe. W moim odczuciu wiąże się to z Ziemią, Słońcem oraz Księżycem i gwiazdami oraz ich wpływem na moją osobowość. Gdy byłem mały miałem włosy jasne, które w wieku kilku lat mi bardzo szybko ściemniały, by po kilkudziesięciu latach przybrać barwy jakie mam obecnie. Zauważam tu korelację z moim rozwojem wewnętrznym.  Jest to tylko jednak mój punkt widzenia i z chęcią poznałbym  opinię innych na ten temat.

Fot. Z archiwum autora

Jeszcze jedną ciekawą rzecz zauważyłem u siebie. Gdy moje sporej długości włosy są związane gumką czy sznurkiem, to po kilkunastu minutach a góra po godzinie zaczyna mnie boleć głowa. I nie zależy to wcale od tego czy są one spięte ściśle, tuż przy samej głowie, czy w innym miejscu.Efekt jest dokładnie taki sam.  Nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje. Gdy tylko mi ona przyjdzie, na pewno się z Wami tym podzielę.

Wszechobecna i wielokroć nieuzasadniona agresja i przemoc trafia od dawna pod strzechy. Wizerunek mężczyzny z włosami obciętymi na wojskową modłę czy też z ogoloną czaszką, stał się pewnym wzorcem. Zauważcie, że w zasadzie we wszystkich instytucjach hierarchicznych, ludzie noszą krótkie włosy lub nie mają ich wcale. Przykładem nich tu będzie wojsko i policja. Również i niektóre religie się wpisują w ten obraz. Wniosek wypływający z tego jest taki, że osobami takimi dużo łatwiej jest sterować. Podwładny czy też ktoś znajdujący się niżej w hierarchii ma wykonywać rozkazy oraz postępować według ustalonych zasad, nie poddając ich żadnej dyskusji. Jedynie niewielki procent ludzi będących w takich środowiskach próbuje myśleć samodzielnie i kwestionuje zasadność poleceń. Jednak z reguły nie awansują oni wyżej w hierarchii a wprost przeciwnie, większość z nich stamtąd odchodzi. Zachodzi tu ciekawa korelacja pomiędzy długością posiadanej fryzury a gotowością do bezmyślnego wykonywania rozkazów. Choć nie występuje ona zawsze, to w większości przypadków potwierdza przyjęte przeze mnie założenie. Im mniej włosów na ciele, tym mniejsza jest chęć na pójście własną ścieżką.

Być może z tego m.in. powodu, w świecie tzw. zachodniej cywilizacji, wypromowano poprzez filmy i reklamy zwyczaj usuwania owłosienia z całego ciała. Rozprzestrzenił się on bardzo szybko na wiele rejonów świata i dziś wielu ludzi, zwłaszcza z młodszego pokolenia, jako jedyny wzorzec przyjmuje ten który przekazały im media.

Gdy słyszę wypowiedzi ludzi, a zwłaszcza kobiet, to widzę jak zostali zaprogramowani. „Nie chcę wyglądać jak małpa”, „Z włosami wyglądam jak jakiś mutant”, „Włosy są obrzydliwe” to jedne z najdelikatniejszych określeń. Zastanówmy się więc choć przez chwilę, skąd się to wzięło.

W czasach gdy niewolnictwo było prawnie usankcjonowane, ludziom golono głowy, by widać było z daleka że są niewolnikami. Jednak prawdziwym motywem było odcięcie lub znaczne osłabienie połączenia z przestrzeniami niefizycznymi a co za tym idzie wyłączenie intuicji. Gdy jej zabraknie, człowiek staje się bardzo podatny na manipulacje a co za tym idzie, podporządkowuje się i w końcu staje niewolnikiem we własnym umyśle.

Jeśli ktoś oglądał film Avatar, to powinien skojarzyć następującą scenę. Gdy główny bohater Jake zostaje złapany przez zamieszkujące te ziemie plemię, to strażnik prowadził go trzymając nóż przyłożony do jego długiego warkocza. Jego specjalne zakończenie było wstanie łączyć się z innymi istotami i planetą. Ten obraz nie wziął się przypadkowo, tylko został zaczerpnięty z mądrości ludowych.

Wróćmy jednak do czasów nam współczesnych. W latach 90-tych XX wieku, do Polski, a właściwie do całej Europy Wschodniej, dotarła z tzw. Zachodu dziwna „moda” na golenie różnych miejsc. Większość włosów na ciele uznano za zbędne a wręcz przeszkadzające. Stworzono wizerunek idealnej kobiety i idealnego mężczyzny. Jak już pisałem, wcześniej nikomu to nie przeszkadzało i uważane było za coś jak najbardziej naturalnego. Jedynie większość mężczyzn goliło zarost na twarzy. Wątku męskiego zarostu nie będę jednak rozwijał.

W tym czasie w reklamach pojawiły się maszynki do golenia dla płci pięknej. Gładkie nogi i pachy stały się atrybutem nowoczesnej i pięknej kobiety. Powstały salony ze sprzętem do usuwania włosów wraz z cebulkami. Potężny marketing zrobił swoje. Stworzono nienaturalną potrzebę. Moim zdaniem, jest to  główna przyczyna obrzydzenia do włosów u zdecydowanej większości społeczeństwa. Kobiety zaczęły podnosić krzyk, że owłosienie ciała jest nieestetyczne, że przeszkadza itd. I podążając za modą golą większość swojego ciała. Albo przeprowadzają depilację woskiem, laserem itd. byleby się pozbyć jak największej części tego, co w swojej niewiedzy zaczęły uważać za zbędne. Telewizja i wszechobecne w niej reklamy jednak robią swoje i u większości nieświadomego społeczeństwa bezpośrednio odpowiadają za jego zachowanie.

Fot. Z archiwum autora

Wracając do owej „mody” to trzeba zauważyć, że dotyczy ona zwłaszcza kobiet, choć i część mężczyzn za tym podąża. Nogi, pachy czy okolice narządów płciowych są pozbawiane jakiegokolwiek owłosienia. Wygląda to jak rodem z późniejszych filmów pornograficznych. W warstwie podświadomości natomiast, graniczy z pedofilią. Tylko dzieci są w zasadzie pozbawione owłosienia (z wyłączeniem głowy oczywiście)  lub jest ono niemalże niewidoczne. Moim zdaniem pomysł na wprowadzenie tej dziwnej „mody” pochodzi ze sfer bardziej związanych z wszechobecnymi grupami pedofilskimi niż po prostu dla estetyki czy rozrywki. Ale to jest jest wątek wykraczający poza temat tego artykułu i chętni na jego pogłębienie na pewno znajdą dużo informacji. Podsumowując, należy zdecydowanie stwierdzić, że większość społeczeństwa podążyła za obrazami aktorek czy modelek serwowanymi w telewizji czy pózniej w internecie. Bezrefleksyjne kopiowanie celebrytów stało się zmorą naszych czasów. I to nie tylko w temacie włosów.

Chcę zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną rzecz, o której mało kto pamięta.

Jest nim kondycja włosów, która dużo nam powie o niedomaganiach organizmu. Każdy element mówi coś innego. Czy końcówki się rozdwajają, czy włosy są cienkie i łamliwe, czy wypadają w nadmiarze. Warto się im przyjrzeć, gdy są niefarbowane, bez odżywek i olejków. Wtedy dowiemy się, jakich witamin i mikroelementów nam brakuje lub jest za dużo. Nie będę się tu wdawał w szczegółową analizę, bo nie taki jest cel tego artykułu. Chętni na pewno znajdą dużo źródeł na ten temat.

Na pewno znajdziecie mnóstwo przykładów ludzi, którzy odbiegają w sposób mniejszy czy większy od koncepcji którą Wam przedstawiłem. Bazując na swoich doświadczeniach, chcę również i Was zainspirować do tego, byście zaczęli baczniej obserwować otaczający świat i wyciągać własne wnioski. Wyłączcie więc na kilka dni dopływ informacji z mediów i wybierzcie się w ciche i spokojne miejsce. Najwięcej zawarte jest w ciszy.

Podsumowując to opracowanie, należy wziąć pod uwagę, że nasze włosy na ciele są nie tylko elementem ozdobnym, ale pełnią dużo różnych funkcji. Ludzkość jednak odeszła tak daleko od natury, że wiedza o tym wymaga nie tylko odświeżenia ale w większości przypadków trzeba od nowa ją zdobywać oraz krok po kroku wprowadzać w życie. Warto więc skorzystać z doświadczeń  przodków w różnych dziedzinach zamiast je z góry odrzucać. Gdy umiejętnie połączymy je z nauką naszych czasów, wtedy nasze ciała nam podziękują zdrowiem i wspaniałym samopoczuciem.

Świętobor

Tekst pochodzi ze strony https://instytutnoble.pl/wlosy-i-ich-znaczenie-dla-czlowieka/

Co się dzieje dziś na świecie czyli teoretyczne rozważania na temat sytuacji w „motoryzacji”

Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną akcję ze strony kilku producentów samochodów oraz organizacji międzynarodowych i rządów większości państw na świecie.

Jest zima. Międzynarodowe agencje motoryzacyjne, za pomocą mediów rozsyłają pogłoskę, że obecne środki transportu są niebezpieczne, gdyż wykryto w spalinach śmiertelnie trujący związek. We wszystkich środkach masowego przekazu podaje się liczby osób które ucierpiały z powodu zatrucia spalinami a część z nich nawet zmarła. Jednocześnie wszędzie mówi się o nadchodzącym cudownym wynalazku, który odmieni życie ludzi na świecie. 

Rządy zakazują korzystania z prywatnych i firmowych aut pod groźbą kar. Dopuszczane się je tylko w niewielkim stopniu by utrzymać służby państwowe, medyczne i by dostarczać jedynie niezbędne towary do sklepów. Przychodzi jednak lato i rządy tymczasowo zezwalają na użytkowanie starych samochodów, gdyż jak twierdzą, o tej porze roku emisja trucizn jest minimalna. Nadchodzi jesień, a z racji tego, że produkcja i system dystrybucji nowych rozwiązań jest w powijakach, dopuszcza się czasowo używanie aut poprzedniej generacji. Nakłada się jednak na nie ograniczenia w poruszaniu się i obowiązkowe postoje na trasach i przy przekraczaniu granic. W końcu zamyka się granice. Wstrzymuje ruch statków przewożących pojazdy. We wszystkich krajach budowane są kosztujące setki milionów olbrzymie stacje przeglądów i kasacji starych samochodów. Wymusza się na właścicielach przeglądy co kilka dni. Wymyśla nieistniejące usterki, które mają w niedalekiej przyszłości spowodować ciężkie uszkodzenie ciała lub śmierć użytkownika. Auta w których brakuje paliwa lub jest ono bardzo niskiej jakości zabiera się na wielodniowe naprawy uszkadzające układy paliwowy i elektryczny. Nawet testy na sprawność przeprowadzane na sprawnych lub z niewielkimi usterkami samochodach, nie pozostają bez wpływu na kondycję techniczną. Kilka miesięcy później, kilka koncernów wypuszcza na rynek prototyp pojazdu, który wg nich jest w pełni sprawdzony, bezpieczny i bezawaryjny. Twierdzą oni, że jest nawet tak skonstruowany, że nie potrzebuje ubezpieczenia. Rządy podpisują więc z koncernami umowy i przyjmują zrzeczenie się przez nie odpowiedzialności za ewentualne usterki, wypadki i inne zdarzenia. Zatrudniają ekspertów z branży powiązanych z owymi koncernami a ci bez skrupułów rozpowszechniają wiadomości o najnowszych, cudownych rozwiązaniach technicznych zastosowanych w nowych pojazdach. Po tymczasowym zatwierdzeniu przez światowe agencje kontroli jakości, kupują dla obywateli te nowoczesne samochody. Wspólnie z wytwórcami reklamują je jako najcudowniejsze osiągnięcie technologii, w pełni bezpieczne i ekologiczne, nie potrzebujące paliwa ani ładowania. Trwają wielkie rządowe akcje rozdawnictwa, jednak warunkiem otrzymania nowego pojazdu, jest oddanie starego bez możliwości powrotu do poprzedniego. Przed punktami wydawania, ludzie stoją w ogromnych kolejkach by otrzymać upragniony środek przemieszczania się. Dyskutowane są dostępne kolory i warianty wyposażenia. Nikt nie mówi, że to tylko prototyp i że testy bezpieczeństwa zakończą się najwcześniej za 1.5-2 lata. Wszyscy są podekscytowani nowymi możliwościami wehikułów i obietnicą powrotu do normalnego życia z odwiedzinami rodziny i znajomych oraz podróżami. 

Powoli wychodzą jednak na jaw fakty, że spory odsetek tych pojazdów ma poważne usterki. Szwankuje układ kierowniczy, elektryczny i napędowy a wewnątrz wydzielają się trujące opary od których ludzie umierają po kilku, kilkunastu dniach. Kolizje, wypadnięcia z drogi czy uderzenia w przydrożne drzewa są coraz częstsze. Firmy ubezpieczeniowe odmawiają ubezpieczeń tych pojazdów ze względów bezpieczeństwa i dużo większego niż w starych autach ryzyka wypadku i śmierci. Nikt nie chce płacić za szkody powstałe w wyniku zdarzeń spowodowanych przez niechcących dostrzec niebezpieczeństwa użytkowników. Coraz więcej ekspertów z branży motoryzacyjnej wypowiada krytyczne uwagi. Powstają niezależne stowarzyszenia, mające na celu ustrzec społeczeństwo przed fatalnymi skutkami decyzji rządzących.

W mediach głównego nurtu wciąż trwa jednak kampania zachęcająca do zamiany a specjaliści wypowiadający się inaczej niż koncerny i rządy są uciszani, blokowani w mediach i często karani. Wprowadzono cenzurę na wszystkie wypowiedzi podważające retorykę rządów i koncernów motoryzacyjnych. Mimo oczywistych kłamstw i działań sprzecznych z krajowymi i międzynarodowymi przepisami, zastraszeni lub przekupieni eksperci i mechanicy wciąż twierdzą, że ten cud techniki jest najlepszym wynalazkiem dla ludzkości. Wszystkich którzy wypowiadają się przeciw nazywa się ciemną masą, foliarzami, czy niejednokrotnie przestępcami i potencjalnymi mordercami. Zaczyna być wprowadzana segregacja motoryzacyjna. Ludzie, którzy wciąż chcą jeździć po staremu, są stygmatyzowani jako niebezpieczni dla użytkowników nowych pojazdów i obwiniani za wszelkie szkody z nimi związane. Rządy albo przymuszają ludzi do wymiany poprzez, często niezgodne z prawem przepisy, albo organizują zachęty w formie loterii. Do wygrania są darmowe przejazdy autostradami, nowe dywaniki czy też zapachy. Niektóre z wielkich firm oferują darmowe mycia, frytki, kawę czy wolny wjazd na parkingi. Mimo spływających do centralnych baz niepokojących danych, dostępnych oczywiście dla każdego, rządy świętują medialne sukcesy w walce ze starymi autami i wychwalają nowe rozwiązania. Koncerny wraz ze swoimi przekupionymi ekspertami, reklamują już kolejne, nowe modele, które będzie trzeba przyjmować. Niektóre firmy i instytucje zaczynają wymagać od swoich pracowników wymiany starych pojazdów na nowe pod groźbą utraty pracy. Na siłę wymienia się samochody ludziom starszym i niepełnosprawnym. Niektórzy rodzice biorą nowe auta dla swych nieletnich dzieci i pozwalają im jeździć bez opieki starszych.  

Jednak niepokój w społeczeństwach na świecie zaczyna narastać. Nasilają się pokojowe protesty przeciw zakazom władz. W niektórych stacjach telewizyjnych pojawiają się deklaracje ze strony przewoźników, że nie będą transportować nigdzie nowych samochodów. Lawinowo wzrasta liczba zgonów z powodu zatrucia. Uszkodzenia ciała stają się powszechne. 

Pojawia się kolejny skutek uboczny przebywania w nowym samochodzie. Większość przebywających w nim ludzi nie chce go opuszczać i czekają na dostawę kolejnych modeli. Gdy używają wewnętrznych zestawów do połączeń audio i wideo, transmitowany dźwięk i obraz jest zmieniany. Widzą i słyszą tylko piękne choć nieprawdziwe informacje pochodzące z zewnątrz. Zainstalowany mały telewizor służy za jedyne źródło wiedzy. Wszystkie wiadomości o ogromnym niebezpieczeństwie traktują jako kłamstwo, gdyż w telewizji nic o nim nie słyszeli. Gorsze samopoczucie traktują jako coś oczywistego i pożądanego. 

W mediach pod kontrolą rządów i organizacji międzynarodowych wciąż twa wielka kampania szczęścia i zadowolenia. Powoli zaczynają docierać do świadomości użytkowników nowych pojazdów dotychczas niewygodne dla nich fakty. Mimo wcześniejszych zapewnień rządzących, wciąż nie mogą podróżować dalej, wciąż muszą jeździć na częste przeglądy. Obietnice okazały się bez pokrycia, co już wydarzało się wcześniej. A mimo tego większość nadal wierzy słowom polityków.

Jak myślicie? Co będzie dalej? Czy ludzie którzy wprowadzili na rynek światowy niebezpieczne pojazdy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności? Czy ci którzy je wymienili będą mogli powrócić do życia sprzed? Czy będą masowo chorować i umierać?  Czy posiadacze starych aut okażą się wygranymi? Czy wyjdą w pełni na jaw oszustwa i manipulacje koncernów motoryzacyjnych i organizacji międzynarodowych mających stać na straży bezpieczeństwa motoryzacji? Na te i inne pytania odpowiedzi przyjdą wkrótce.

Czy taka sytuacja jest w ogóle możliwa? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie.

Świętobor

Emocje które nami rządzą. Cz. I – Wstyd

Zaczynam serię artykułów o emocjach. Bazą do nich będzie książka Dawida Hawkinsa „Siła czy Moc”. Postaram się w sposób możliwie najprostszy przybliżyć Wam każdą emocję i jak ona wpływa na nasze zachowanie.

Najniższą emocją, która blokuje działania a często tak paraliżuje, że człowiek nie jest w stanie dokonać racjonalnej oceny sytuacji nie jest strach a wstyd.

Dlaczego się wstydzimy? Gdzie jest źródło wstydu?

Gdy byliśmy dziećmi, słyszeliśmy „Wstydź się. Nie wolno tak robić”, „Jak ty wyglądasz. To wstyd”. Zewsząd docierało do nas,wstydź się tego czy owego.Niezliczona ilość razy. Rodzice czy dziadkowie, powtarzali to jak mantrę. Dla dzieci wstyd jest rzeczą bardzo niezrozumiałą.One są naturalne i wolne od narzucanych przez świat dorosłych ograniczeń. Jednak ciągłe wpajanie tego programu robi swoje. Dla dziecka nie ma znaczenia czy i jak jest ubrane, czy ma plamę na koszulce czy też brudną buzię i ręce. W końcu zaczynają wstydzić się swojego ubioru i swego ciała. W późniejszym wieku objawia się to chęcią noszenia ubrań znanych marek, by nie wypaść gorzej przed innymi. Już kilkulatki zaczynają bać się dotykać, zwłaszcza organów płciowych, w obawie przed ostrą reprymendą od dorosłych. Zaczynają traktować nagość, jako coś brzydkiego  i grzesznego,  coś co jest niedoskonałe i czego trzeba się wstydzić.

Pamiętam ze swojego dzieciństwa zabawę w doktora. Z zaciekawieniem chowaliśmy się np pod kołdrą lub w miejscu gdzie nikt z dorosłych nie mógł nas zobaczyć. Oglądaliśmy i dotykaliśmy swoje miejsca zwane intymnymi, nie pojmując dlaczego dorośli zabraniają tego robić. To było bardzo ciekawe, zobaczyć jak fizycznie się różnimy. Jednocześnie też sprawiało dużą frajdę.

Skupiam się tutaj na najbliższym mi kręgu kulturowym, co wcale nie oznacza, że inne są wolne od programu wstydu związanego z seksualnością. Działa on najsilniej i głównie w tej sferze.

Zastanawiacie się gdzie jest przyczyna takiego podejścia? W grę wchodzą tu przede wszystkim uwarunkowania religijne. Od wieków, wszędzie tam gdzie dotarły judaizm, chrześcijaństwo i islam, seksualność zaczęła być traktowana jako zło konieczne. Akt kobiety i mężczyzny służy niemal wyłącznie prokreacji a wśród niektórych ortodoksyjnych wyznawców tylko temu. Seks uprawiany przez dziurę w prześcieradle czy tylko przy zgaszonym świetle to chyba najbardziej obrazowe przykłady. Cieszenie się swoimi ciałami, do tej pory jest traktowane w wielu środowiskach jako grzech. A już gdy robią to ze sobą ludzie, którzy nie są małżonkami stanowi to bardzo ciężkie wykroczenie przeciw prawu, które podobno zostało dane przez ichniejszego Boga.

Dla przeciętnego człowieka, zwłaszcza mężczyzny z tzw cywilizacji chrześcijańskiej, celebracja aktu seksualnego przez kilka godzin jest czymś niewyobrażalnym. Liczy się przede wszystkim szybkość dojścia do orgazmu i ich ilość a nie świętowanie zbliżenia. Wiele kobiet natomiast, poprzez taką postawę ich partnerów, nigdy nie miały orgazmu a dla ich zadowolenia, udają że są w siódmym niebie. Ale to już zupełnie inny temat.

Stłumiona energia seksualna musi znaleźć gdzieś ujście. Skoro nie może swoją naturalną drogą celebrowania aktu seksualnego czy też podczas tworzenia dzieł sztuki np muzyki, poezji czy obrazów, to przeradza się w inne formy. Czasem są to wybuchy złości, a czasem wręcz niepohamowana agresja. Agresja przeciw innym istotom lub nawet sobie. Nie jest wcale przypadkiem, że wszelkie media w tym społecznościowe, bez zażenowania pokazują wojny czy brutalne jak boks odmiany sportu (choć ja bym to sportem nie nazywał) a gdy ktoś pokaże niedozwolony przez kulturę czy religię fragment ciała, to się go szykanuje. Czyż to nie jest jawna hipokryzja? Wypadki, katastrofy czy wojny są jak najbardziej wskazane a piękno całego ciała zabronione.

Co odważniejsi twórcy X muzy, w swoich dziełach umieszczają sceny erotyczne. Jednak nawet oni trzymają się pewnych wytyczonych wstydem granic. Choć gdy sięgam pamięcią do lat młodości, to przypomina mi się piękny film erotyczny z 1974 roku z Sylwią Kristel w roli głównej. Mowa tu o „Emmanuelle”. Jest to chyba jedno z najlepszych dzieł tego gatunku. Działający na wyobraźnię i pokazujący zupełnie inne spojrzenie na tematykę seksu. Tym, którzy nie mieli okazji go obejrzeć, gorąco polecam.

Z drugiej jednak strony, w zdecydowanej większości tzw filmów dla dorosłych, seks został sprowadzony właściwie do pornografii. Chyba większość czytelników miała okazję obejrzeć choć jeden lub chociaż jego urywek. Wiecie zatem doskonale, że pokazywana jest tam właściwie, tylko biologiczna strona współżycia. Na dodatek, jak każdy reżyserowana produkcja, z prawdziwym życiem ma wbrew pozorom niewiele wspólnego. Młodzież, której od dzieciństwa wmawiano uczucie wstydu, a która swoją przygodę z erotyką zaczyna właśnie od takich filmów, buduje całkowicie błędne wyobrażenie, czym jest współżycie seksualne. Chociaż trudno się dziwić, że tak właśnie jest. Przecież nam nie miał kto przekazać innego spojrzenia, więc nie można oczekiwać, że mogliśmy je przekazać młodszemu pokoleniu. Ani w domu, ani w szkole wiedza ta nie była i nie jest powszechnie serwowana.

A swoją drogą, popularność różnych serwisów oferujących bądź to filmy, bądź to transmisje na żywo i pokazujących zwierzęcą stronę seksu jest olbrzymia. Często również można obejrzeć sceny rodem z horrorów, gdzie zadawanie cierpienia innej istocie, wywołuje podniecenie seksualne.

I ciekawostka językowa. Ludzie którzy bez oporów pokazują swoje nagie ciała nazywani są bezwstydnymi. Przyjęło się, że słowo to, ma pejoratywne brzmienie. Z czym się oczywiście nie zgadzam. Wyraźnie jednak wskazuje na to, że program ten mocno działa na podświadomość.

Czego oprócz nagości jeszcze się wstydzą ludzie?

„Dziwnych” zachowań, które odbiegają od narzuconego przez społeczeństwo kanonu. Przykładem niech tu będzie np. samotny taniec na moście lub na środku rynku w mieście. Wstydzą się rozmawiać na tzw tematy tabu, przede wszystkim związane z seksualnością. Wstydzą się pokazać w pomiętym czy brudnym ubraniu, czy też takim które ich bardzo wyróżni spośród innych. Wstydzą się mówić o swoich uczuciach. Zachowanie, ubiór, fryzura. Wszystko może stać się powodem do wstydu.

Ile razy słyszeliście czy mówiliście takie zdanie „Wstyd mi za ciebie”? Przypomnijcie sobie w jakich to było sytuacjach. To na pewno pomoże zrozumieć tę emocję i nauczy jak się jej pozbyć ze swojego życia. Wstyd osłabia i w końcu blokuje działania. Potrafi sparaliżować na tyle, że nie można ruszyć dalej.Ludzie przestają być sobą, przestają być autentyczni.

Pozbycie się tej najniższej z możliwych emocji, pozwala na rozpoczęcie prawdziwej duchowej podróży.

Pierwszym krokiem w tym kierunku jest zaakceptowanie swojej nagości a co za tym idzie piękna własnego ciała. Danie sobie pozwolenia na nagość. Kolejnym jest akceptacja nagości u innych. Gdy się zrobi te dwa kroki, pozostałe staną się dużo łatwiejsze. Przypatrujmy się dzieciom. Obserwujmy je i wyciągajmy wnioski.

Gdy stajemy nago obok siebie jesteśmy równi. Jesteśmy kobietami i mężczyznami. I to jest jedyne co iluzorycznie dzieli. Znikają podziały klasowe, podziały na biednych i bogatych. Jest to niesamowicie ważne zarówno dla podświadomości jak i świadomego umysłu. Będąc bez ubrania i patrząc na nagich ludzi stojących obok, powoli pozbywamy się iluzji oddzielenia. Powoli dochodzi do świadomości fakt, że wszystko co blokował wstyd znika a zamiast tego pojawia się lekkość i otwartość.

Więc życzę Wam byście przestali się wstydzić czegokolwiek i zaczęli odkrywać prawdziwych siebie.

Świętobor

Szczodrych Godów…

blog polski

.

.

Zimowe przesilenie przez tysiące lat świętowane było u Słowian jako narodziny Słońca, narodziny boskiego Swarożyca, który pokonuje ciemność, noc i po trzydniowym zatrzymaniu się odrodzony wznosi się dzień po dniu wyżej na nieboskłonie, dłużej oświecając Ziemię. Zamiast coraz krótszych, dni stają się znów coraz dłuższe. Zimowe przesilenie znane jako Szczodre Gody świętowano przez kilka kolejnych dni. Wszystkie obrzędy i zwyczaje związane ze Szczodrymi Godami przejęło krystowierstwo nadając im nadjordańską interpretację. Dobrze omawia to lektor poniższego filmu.
.

.
Mam tylko kilka zastrzeżeń – przez tysiące lat u Słowian nie było ani świątyń, ani kapłanów, ani książąt i ich namiestników. Te instytucje pojawiły się u Słowian późno, już u schyłku wolnej, pogańskiej Słowiańszczyzny. Były przejmowaniem obcych i niekoniecznie dobrych wzorców. 24 grudnia ludność opoli, czy egalitarnych grodów spotykała się w świętych gajach lub nad świętymi jeziorami, a uroczystości prowadzone były przez żerców, którzy kapłanami nie byli i przez starszyznę…

View original post 107 słów więcej

Demaskowanie katolickiej mitologii – domniemany „chrzest Polski”.

Blog Przemka

chrzest_polski_1

Zaprowadzenie_chrzescijanstwa_965_Matejko

1517638517za: https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/18/demaskowanie-katolickiej-mitologii-domniemany-chrzest-polski/

Tak przedstawia żydo-katolicka mitologia „chrzest” Mieszka w sztuce.

Kilkakrotnie już wspominałem o wyssanym z palca rzekomym „chrzcie” Mieszka I w roku 966, ale zawsze na marginesie innych spraw. A ten żydo-katolicki mit, a raczej odrynarne kłamstwo zasługuje na samodzielny tekst. A więc, do dzieła…

Kłamstwo domniemanego chrztu Mieszka ma wymiar podwójny – oszukuje się Polaków wmawiając im ten wyssany z palca „fakt”, a dodatkowo propaganda żydłacka głosi, że od owego wyssanego z palca „chrztu” Mieszka Polska  była krajem chrześcijańskim, a jej mieszkańcy byli przykładnymi, gorliwymi i głęboko wierzącymi katolikami. Jeszcze innym dodatkowym kłamstwem propagandowym jest nazywanie domniemanego „chrztu” Mieszka „chrztem Polski”. Bo nawet, gdyby ten „chrzest” Mieszka miał rzeczywiście miejsce – co jest żydłackim kłamstwem – to oznaczałby on „chrzest” władcy, a nie całego jego państwa. W czasach Mieszka nie istniała jeszcze zasada cuius regio, eius religio i „chrzest” jakiegokolwiek władcy nie oznaczał, że całe jego państwo „zostało…

View original post 4 515 słów więcej