Strona główna » Uncategorized » Teoria ewolucji Darwina czyli jedno z najbardziej rozpowszechnionych oszustw na Ziemi cz. I

Teoria ewolucji Darwina czyli jedno z najbardziej rozpowszechnionych oszustw na Ziemi cz. I

Darwin a duchowość czyli jedno z najbardziej rozpowszechnionych kłamstw na Ziemi.

Wszystkie poniższe rozważania oparłem o podstawowe założenia świata materialnego, który nie bierze pod uwagę pierwiastka duchowości ani też odkryć dokonanych w ostatnich latach, które to są skrzętnie pomijane by poprzeć coś, na co istnieją wyłącznie przypuszczenia bez poparcia w dowodach.

Gdy pod koniec XIX wieku Karol Darwin ogłosił swoją teorię ewolucji, chyba się nikt nie spodziewał, że stanie się ona właściwie dogmatem a każdy który próbuje ją podważać używając prostej logiki i przedstawiając niepodważalne dowody, uważany jest co najmniej za oszołoma. Ja ze swojej strony przyznaję mu rację ale wyłącznie w części mówiącej o dostosowywaniu się gatunków do środowiska w których przyszło im egzystować, choć zakres dostosowywania się jest do pewnego stopnia ograniczony. Jest to fakt poparty wieloma konkretnymi dowodami i w związku z tym nie zamierzam na ten temat polemizować.

Większość gatunków zwierząt i roślin jest w stanie się przystosować do zmieniających się warunków życia, potrzeba jednak na to czasu. Nie może to być też środowisko diametralnie inne od poprzedniego. Ryby nie będą chodziły po lądzie ani np. dęby rosły pod wodą. I choćby minęło bardzo dużo czasu to ograniczenie jest nie do pokonania.

Natomiast część jego teorii która mówi o powstawaniu gatunków jest wyssana z przysłowiowego palca i nikt, w żaden sposób nie jest jej w stanie w 100% potwierdzić. Wszystko pozostaje w sferze przypuszczeń. Natomiast dowodów zawartych w pracach naukowych i artykułach ją podważających jest całe mnóstwo. Wyważanie otwartych drzwi nie jest moim zamiarem, więc będę bazował na już istniejących opracowaniach i ogólnie przyjętych, niezaprzeczalnych faktach z zakresu biologii, fizyki jądrowej, kwantowej, astronomii, chemii, które tu będę przytaczał dla lepszego zrozumienia. Również z tego samego powodu, rozszerzę zakres „przypadkowych” procesów na których bazuje sam Darwin i jego dzisiejsi zwolennicy, na wszystko (choć ujęte bardzo skrótowo) co się działo przed owym powstaniem życia konkretnie tu, na Ziemi.

Próbuje się nam wmówić że istniały formy przejściowe czyli tzw. brakujące ogniwa, tylko ich dotąd nie odnaleziono. Każde odkrycie archeologiczne jakie zostało do tej pory dokonane pokazuje, że nawet najstarsze z odkrytych do tej pory organizmów były już w pełni ukształtowane i zdolne do życia w zadanych warunkach. Wszelkie skamieliny czy odciski zwierząt w kamieniach są na to bezsprzecznym dowodem. Nie ma nigdzie żadnych, nawet najmniejszych śladów po formach przejściowych. Nie znaleziono ryb z nogami i płetwami, gadów ze skrzelami i płucami czy (tu już żartuję oczywiście) ssaków ze skrzydłami. Fakt, że zdarzają się przypadki jakiś szczątkowych organów np. kość ogonowa u ludzi, wcale nie dowodzi, że mieliśmy kiedyś długie ogony. To jest tylko hipoteza na którą brak dowodów. Brakujące ogniwa w każdym przypadku musiałyby mieć dwa w pełni działające systemy oddechowe, rozrodcze czy do przemieszczania się. Ale o tym napiszę w dalszej części.

Naukowcy nurtu zwanego ewolucjonizmem uważają, że kilkanaście miliardów lat temu, z niczego, w wyniku Wielkiego Wybuch powstał Wszechświat jaki dziś obserwujemy. Już samo to twierdzenie jest sprzeczne z jakąkolwiek logiką nie mówiąc już o zdrowym rozsądku. Nie ma możliwości by coś powstało z niczego za wyjątkiem aktu kreacji np. w wyniku Inteligentnego Projektu. Każdy skutek ma swoją przyczynę. A wyobrażanie sobie Projektanta czy Stwórcę w ziemskich i ludzkich kategoriach prowadzi absolutnie do nikąd. Umysł nie jest w stanie tego pojąć.

Wyobraźmy sobie, że kilka miliardów lat po Wielkim Wybuchu (choć tak naprawdę nie wiadomo kiedy) przypadkowo powstał Układ Słoneczny a po następnych kilku miliardach, nadal przypadkowo, narodziły się takie zbiegi okoliczności, że warunki panujące na Ziemi stały się idealne a jakaś bliżej nieznana reakcja chemiczna zapoczątkowała najprostszą sekwencję i „narodziło” się życie. Nie można tego jednak w żaden sposób wytłumaczyć. Ani logicznie ani tym bardziej biologicznie (ciekawa gra słów logicznie-biologicznie). Zaczynając od stopnia skomplikowania nawet najprostszych organizmów jednokomórkowych a kończąc na zwierzętach dochodzi się do wniosku, że musi stać za tym jakaś siła która wszystko to zorganizowała.

Zakładam, że wszystko dzieje się oczywiście we wodzie, której składniki mineralne powinny pozostawać przez miliony lat takie same lub zmieniały się w kierunku dokładnie takim jaki był potrzebny do powstania życia, nie zmieniała się gwałtownie jej temperatura, nie spadały żadne meteoryty czy inny kosmiczny gruz. Można powiedzieć, że warunki były niemal jak w laboratorium.

Zacznijmy więc od początku. Należy założyć, że np. miliard lat temu w jakimś bliżej nieokreślonym miejscu naszego globu, w wyniku przypadku, powstaje sekwencja DNA lub RNA albo coś podobnego. W wyniku tego samego przypadku ta najprostsza forma „życia” ma gdzieś zapisane swoje dane. Wie jak długo „żyć”, wie jak się „odżywiać”, wie skąd czerpać energię, wie że aby przetrwać należy się podzielić. No i zaczyna się tzw. ewolucja, która doprowadzi nas do następnego poziomu. Bo tak z punktu widzenia prostej logiki musiało się zacząć. Ale. Pojawia się pytanie zasadnicze. Jak długo to trwało? Czy powstał jeden czy bardzo wiele? Jak długo taki pojedynczy organizm sobie żył? Jak często potrafił się rozmnażać? Jak to możliwe, że pierwsze podziały w zasadzie musiały być bezbłędne? A może by przyjąć dużo bardziej karkołomną hipotezę, że „przypadkowo” w różnym czasie, w różnych miejscach globu, powstawały całkowicie różne zaczątki form życia? Pomińmy może jednak ten niewygodny etap. Po jakimś również bliżej nieokreślonym czasie (choć wśród miłośników teorii ewolucji ugruntowane jest przekonanie, że dopiero to był początek) powstają pierwsze organizmy jednokomórkowe. Te już są dużo bardziej skomplikowane. I stopień zaawansowania tych niby prostych organizmów jest już tak wysoki, że bardziej prawdopodobne jest to, że tornado złoży z porozrzucanych na płycie lotniska części sprawnego Jumbo-Jeta, niż że ta pojedyncza żywa komórka powstała w wyniku zbiegu okoliczności. Żeby nie być gołosłownym, przyjrzyjmy się w takim razie tzw. prostemu organizmowi jednokomórkowemu. Podstawowe funkcje, które zapewniają życie to odżywianie i rozmnażanie. Żeby się odżywiać muszą być stworzone już bardzo zaawansowane struktury, które pozwalają na pobieranie substancji odżywczych i na wydalaniu produktów przemiany materii. No ale żeby taki organizm przetrwał musi wiedzieć jak się podzielić. Bezbłędnie. Inaczej nie przetrwałby. A co na ten temat mówią książki?

Organizm jednokomórkowyorganizm składający się z tylko jednej komórki. Podstawowe funkcje życiowe, tj. rozmnażanie, odżywianie, wydzielanie, wydalanie, oddychanie, a także transport i ruch, pełnią w tych organizmach specjalne struktury, znajdujące się wewnątrz komórki[1]. Do organizmów jednokomórkowych należą:

Komórczaki i kolonie można uznać za formy przejściowe między jedno- i wielokomórkowością.

Wirusy, które stoją na granicy materii ożywionej i nieożywionej, w ogóle nie są zbudowane z komórek.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Organizm_jednokom%C3%B3rkowy organizm jednokomórkowy

Poniżej znajduje się grafika chyba najprostszego glonu jednokomórkowego. I co? Czy coś takiego może być dziełem przypadku?

pierwotek

http://biologia.opracowania.pl/gimnazjum/glony/przegl%C4%85d_glon%C3%B3w/

Według wyznawców religii Darwina oczywiście jest to dziełem przypadku. Tak może jednak twierdzić tylko ten, kto nigdy komórki na oczy nie widział. A oto co na temat tylko jednego elementu jednokomórkowca czyli ściany komórkowej podaje nam encyklopedia:

Peptydoglikan, (mureina + mostki peptydowe) – składnik ściany komórkowej bakterii, zbudowany z nietypowych aminokwasów i połączonych w łańcuchy pochodnych cukrów. Chemicznie jest to biopolimer kwasu muraminowego i N-acetyloglukozaminy oraz tripeptyd: D-alanina, kwas D-glutaminowy i kwas mezodwuaminopimelinowy.

Cząsteczka mureiny składa się z długich łańcuchów polisacharydowych, usieciowanych przez mostki peptydowe. Każdy łańcuch polisacharydowy zbudowany jest z disacharydów utworzonych z N-acetyloglukozaminy i kwasu N-acetylomuraminowego połączonych wiązaniem β-1,4-glikozydowym.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Peptydoglikan

Obrońcy powiedzą zapewne, że podany wyżej przykład jest dużo bardziej skomplikowany niż był na początku. Jednak ściana komórkowa, musi być zbudowana w zbliżony sposób, by zapewnić wszelkie niezbędne procesy do życia. A co z błoną i innymi elementami?

Już to powinno wystarczyć do przekonania części niedowiarków.

Ale pójdźmy dalej. Mamy tą niby prostą komórkę, która sobie gdzieś tam żyje czyli odżywia się, wydala no i wreszcie przychodzi czas podziału. Oczywiście do przypadkowości budowy dochodzi jeszcze przypadkowość środowiska czyli przypadkowo odpowiednia temperatura, skład chemiczny otoczenia, naświetlenie (lub też jego brak), atmosfera z filtrem przeciw UV itd. Również w tym też otoczeniu roi się od niewykorzystanych fragmentów bo chyba już coraz trudniej sobie wyobrazić, że wszystko na co składała się przykładowa ściana komórkowa, zetknęło się ze sobą tylko w jednym egzemplarzu. Ale nawet gdyby.

Ta jedna jedyna istniejąca żywa komórka mnoży się i mnoży aby w końcu znów przez przypadek kilka, kilkanaście czy też więcej połączyło się razem tworząc pierwszy organizm wielokomórkowy. Ale chwilę. Jedna z definicji mówi

Wzrost i reprodukcja

Wzrost komórek bakteryjnych, podobnie jak wszystkich innych komórek, polega na stopniowym zwiększaniu objętości, poprzez produkcję nowych białek i innych elementów strukturalnych, oraz gromadzenie substancji pochodzących ze środowiska. Bakterie rosną, aż osiągną pewną wielkość, po której następuje ich podział na dwie bakterie pochodne. Podział ten nosi nazwę podziału komórki i jest jednym ze sposobów rozmnażania bezpłciowego[70]. Przy odpowiednich warunkach bakterie mogą dzielić się co około 9,8 minuty[71].

Komórki potomne są identyczne z rodzicielską.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bakterie

 

Można by jeszcze podać przykład z dowolnego organizmu zwierzęcego czy roślinnego, gdzie z komórek np. skóry czy kory powstają dokładnie takie same komórki a nie np. wątroby czy liści.

Dosyć? Jeszcze nie? Więc załóżmy, że przypadkowo w jednej z istniejących już komórek nastąpiła istotna mutacja w wyniku której powstała trochę odmienna siostra. Ale co miało by być inne? Załóżmy że żywi się czymś innym niż jej pierwowzór. Czym? Ano musi tym co akurat jest w najbliższej okolicy. Więc znów przypadkowe połączenie komórki i miejsca. Jednak to nadal jest ten sam gatunek, który się tylko dostosowuje do panujących warunków a nie zmienia w inny. Oczywiście jest tak że „ewolucji” za każdym razem się udaje ów zestaw w 100%. Każdy najmniejszy błąd powodowałby przerwanie tego łańcucha. Poparciem tej tezy jest zachowanie poszczególnych bakterii w zetknięciu z antybiotykami. Opracowują one struktury obronne i uodparniają się, natomiast nadal pozostają tym samym gatunkiem.

Nawet wydające się najprostsze bakterie, są tak wysoce skomplikowane, że każdy element dzięki którym żyją, odżywiają się i poruszają musi współgrać z pozostałymi. Pożywienie dzięki którym one funkcjonują musi również być całkowicie dostosowane do danego gatunku. Nic innego nie są one w stanie „strawić” więc żyją tylko w środowisku dla siebie przyjaznym, gdzie znajduje się dostateczna ilość pożywki. W innym przypadku bakteria ginie. Bardzo jaskrawym przykładem złożoności jest tu bakteria wiciowca, która jest wyposażona w swoistego rodzaju silnik biologiczny dzięki której może się ona poruszać. Wić umieszczona w tylnej części obraca się z bardzo dużą szybkością i może w 1/4 obrotu zatrzymać się i zacząć kręcić w stronę przeciwną. Gdy naukowcy zbadali sposób w jaki się ta bakteria porusza byli pełni zdumienia. Każdy bez wyjątku element silnika jest niezbędny i nie będzie on pracował gdy czegokolwiek zabraknie. Nie ma więc tu mowy o jakimkolwiek przypadku czy metodzie prób i błędów. Bakteria musiała powstać taka jaką obecnie znamy, gdyż nie mogłaby inaczej zaistnieć. Nie ma tu miejsca na metodę prób i błędów.

Moja analiza jest cały czas bardzo uproszczona, bo nie chcę zarzucać czytelników wzorami chemicznymi różnych substancji, które coraz bardziej muszą ze sobą współpracować. Chemicy doskonale wiedzą, że do zainicjowania reakcji potrzebne szczególne warunki i składniki. A im bardziej skomplikowany jest związek, tym bardziej warunki w których on powstaje są szczegółowe.

Doszliśmy więc do etapu, na którym znów przez przypadek, z grupy komórek powstał organizm wielokomórkowy. Jakikolwiek on by nie był, musi również zachować wszystkie niezbędne cechy dla pobierania pokarmu, trawienia, wydalania no i oczywiście rozmnażania. Znów zakładam, że znajduje się w idealnym dla siebie środowisku i rozmnaża się przez podział. Czyli pierwszy „potomek” jest idealną w 100% działającą kopią.

Spróbuję przeskoczyć o kilka etapów i znaleźć się w następnym, kluczowym z punktu widzenia logiki momencie. W pewnym momencie u części już istniejących organizmów musiało nastąpić rozdzielenie na samca i samicę. Jednak to stwierdzenie już jest nie do obrony. Mówiąc w uproszczeniu, organizmy jednopłciowe rozmnażają się przez podział, więc wydzielenie z nich dwóch osobnych, całkowicie pasujących do siebie płci jest niemożliwe. Przypadkowy podział jednak nastąpił i musiał się odbyć dokładnie w tym samym miejscu i czasie na takim malutkim miejscu jakim jest Ziemia. Jednak nie można tego zrobić drogą manipulacji genetycznych (tu mamy chociaż kogoś kto by to próbował zrobić) więc tym bardziej nie jest to możliwe w drodze przypadku.

Oczywiście zakładam bardzo uproszczoną wersję wydarzeń, gdzie przez przypadek, jeden po drugim powstają coraz bardziej skomplikowane organizmy ale tylko w linii pionowej. Gdybyśmy zaczęli analizować jednoczesne powstawanie wielu gatunków roślin i zwierząt, to sprawa staje się już tak skomplikowana, że wspomniane już tornado i Jumbo-Jet to 2+2.

I w tym miejscu moje rozważania powinny się właściwie zakończyć. Jednak w drugiej części dorzucę jeszcze kilka najbardziej jaskrawych przykładów tego co nie mogło się stać w toku ewolucji i nie będą one już ułożone w porządku chronologicznym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s